Na
przestrzeni ostatnich miesięcy opublikowano kilka tekstów, które przez samych
autorów lub przez prasę w której się ukazały zostały nazwane manifestami.
Manifest (podaję za polską Wikipedią) to: „publiczna, uroczysta deklaracja,
wyrażająca stanowisko w danej sprawie, orędzie,
deklaracja programowa”. Następnie w haśle następuje wyliczanka ważnych i
znanych manifestów. Oprócz tego najbardziej znanego autorstwa pewnego
niemieckiego filozofa żyjącego w XIX wieku mamy Manifest 22 stycznia (ten
dotyczący Powstania Styczniowego), Manifest Lipcowy (ten wprowadzający w Polsce
tzw. demokrację ludową) ale również Manifest GNU (postulujący powstanie
bezpłatnego, otwartego systemu operacyjnego) czy Manifest skamandrytów (wzywający
do ustanowienia nowego paradygmatu w polskiej poezji międzywojennej). Darujmy
sobie póki co dialektyczne rozważania czy manifesty są wyzwalaczem przemian i
nowego sposobu myślenia czy raczej ich przejawem. Ważne wydaje mi się być to,
że jesteśmy świadkami szczególnego zagęszczenia tego rodzaju tekstów co albo
zapowiada albo diagnozuje powstawanie poważnej zmiany społecznej. Krótko
przyjrzyjmy się tym tekstom (kolejność tutaj jest przejawem hierarchii, dobrana
subiektywnie):
·
Zielone światło dla buntu. Tekst Naomi Klein opublikowany w „Die Blätter
für deutsche und
internationale Politik”, w
Polsce ukazał się w „Forum” pod tymże tytułem i przez redakcję ochrzczony manifestem.
Klein wykazuje, że istnieje silna korelacja między światopoglądem a stosunkiem
do zmian klimatycznych (cultural cognition). Osoby dobrze
sytuowane, będące beneficjentami obecnego systemu społeczno-ekonomicznego są przeważnie
politycznie związane z prawicą a ponieważ pogląd o degradacji środowiska naturalnego
na skutek działalności człowieka wywołuje w nich dysonans poznawczy to z reguły
go odrzucają. Klein tworzy również zarys postulatów o charakterze politycznym i
ekonomicznym, które powinny być jej zdaniem powiązane z idą zrównoważonego
rozwoju.
·
Manifest zrównoważonego kapitalizmu. Przyczyna powstania tego postu, którego autorami są Al. Gore i David Blood.
Manifest, który nie ukazał się po polsku (!) No cóż inni dyskutują nad modelami
rozwojowymi my nad zgoła innymi sprawami raczej tymi o charakterze emocjonalno –
symbolicznym. Tekst na tyle ważny i znaczący, że za zasadne uznałem
przetłumaczyć go na polski i udostępnić tym wszystkim, którzy nie mają czasu na
przedzieranie się przez angielszczyznę. Ze względu na objętość manifestu ukaże
się on w dwóch postach, dzisiaj część pierwsza.
·
My, dzieci sieci. Tekst
polskiego pisarza Piotra Czerskiego.
Ukazał się w kliku polskich periodykach, miał przedruki w mainstreamowej prasie
zagranicznej. W „Polityce” określany mianem manifestu młodego pokolenia. Czerski
w genialny sposób opisuję przejście ze starego, analogowego, zhierarchizowanego
społeczeństwa do nowej, „płaskiej”, sieciowej zbiorowości, gdzie wyznaczniki
statusu społecznego będą (są?) definiowane inaczej niż w poprzednich dziesięcioleciach.
Przemiana nadawania jednostronnego na, cytując Claya Shirky, „zdecentralizowaną
konwersację” koncentrującą się przede wszystkim w Internecie jest jedynie
przejawem jakościowej zmiany stojących za nią rewolucyjnych procesów
społecznych.
·
America the
Possible: A Manifesto. Autorem
jest James Gustave Speth. Jak
sugeruje sam tytuł jest to propozycja kompleksowych zmian w systemie społeczno –
ekonomicznym USA zmierzających do ustanowienia bardziej zrównoważonego i
sprawiedliwego porządku społecznego. Okazje się, że tam można pisać takie
rzeczy i bynajmniej nie jest to równoważne z wezwaniem do rewolucji
komunistycznej.
Ernst
Bloch, dwudziestowieczny filozof niemiecki uważał, że utopie i marzenia są
czymś co pozwala nam przynajmniej na poziomie mentalnym przekroczyć
ograniczenia w naszym sposobie myślenia. Nawet jeśli manifesty są tylko użytecznym instrumentem
tej transgresji warto je poznać.
Manifest zrównoważonego
kapitalizmu
Jak
biznes może przyswoić wartości środowiskowe, społeczne i reguły ładu
korporacyjnego.
Al.
Gore i David Blood
W bezpośrednim
następstwie II Wojny Światowej Stany Zjednoczone przygotowały swój wizjonerski
plan pielęgnowania demokratycznego kapitalizmu za granicą, a generał Omar
Bradley powiedział: „To czas kierowania przez gwiazdy, a nie przez wszystkie
światła, które mija statek”. Dzisiaj, ponad sześćdziesiąt lat później, oznacza
to odrzucenie krótkoterminowego myślenia o gospodarce na rzecz „zrównoważonego
kapitalizmu”.
Ponownie stajemy
w obliczu jednego z tych niezwykłych punktów zwrotnych w historii, gdy
niebezpieczne wyzwania i nieograniczone możliwości wzywają nas do
przejrzystego, długoterminowego myślenia. Destruktywne zagrożenia w obliczu
których stoi planeta są szczególnego rodzaju: zmiany klimatu, niedostatek wody,
ubóstwo, choroby, rosnąca rozpiętość dochodów, urbanizacja, niestabilność
ekonomiczna na dużą skalę i wiele innych. Biznes nie może wyręczać rządów, ale
przedsiębiorstwa i inwestorzy będą ostatecznie zmuszeni uruchomić więcej
kapitału niezbędnego do zapanowania nad
bezprecedensowymi zagrożeniami z którymi obecnie się borykamy.
My i inni,
jeszcze przed kryzysem jak i później, wzywaliśmy do wprowadzenia bardziej
odpowiedzialnej formy kapitalizmu, którą nazwaliśmy zrównoważonym kapitalizmem: ustroju (framework), który stara się
maksymalizować długoterminową wartość ekonomiczną poprzez przekształcanie
rynków w ten sposób, aby te odpowiadały na rzeczywiste potrzeby włączając
wartości środowiskowe, społeczne i zasady ładu korporacyjnego (environmental, social and governance (ESG )metrics)
do całego procesu podejmowania decyzji.
Taki zrównoważony
kapitalizm znajduje zastosowanie w całym inwestycyjnym łańcuchu wartości: od
małych i średnich przedsiębiorców do wielkich spółek publicznych, od drobnych
inwestorów do inwestorów instytucjonalnych, od pracowników do dyrektorów
generalnych, od aktywistów do polityków. Przekracza granice, branże, aktywa i
grupy interesów (stakeholders).
Tym, którzy
popierają zrównoważony kapitalizm często jest rzucane wyzwanie wyjaśnienia
dlaczego warto zastosować zrównoważony biznes. Jednak pytanie jakie powinno być
postawione zamiast tego brzmi: „Dlaczego brak zrównoważonego rozwoju nie szkodzi
przedsiębiorstwom, inwestorom i całemu społeczeństwu?” Istnieje długa lista od
BP do Lehman Brothers udowadniająca, że (jednak) szkodzi.
Ponadto
przedsiębiorstwa i inwestorzy, którzy włączyli zrównoważony biznes do swojej
praktyki odkrywają, że zwiększa on zyski w długim terminie. Doświadczenie i
badania wskazują, że zastosowanie zrównoważonego kapitalizmu dostarcza czterech
rodzajów istotnych profitów dla przedsiębiorstw:
·
Rozwój
zrównoważonych produktów i usług może zwiększyć zyski firmy, wzmocnić jej markę
i umocnić jej przewagę konkurencyjną ponieważ rynek będzie coraz bardziej wynagradzał
jej działania.
·
Zrównoważony
kapitalizm może również pomóc przedsiębiorstwom oszczędzić pieniądze przez zmniejszenie
ilości odpadów i zwiększenie efektywności energetycznej w łańcuchu dostaw, zaś
poprzez poprawę praktyk zarządzania kapitałem ludzkim obniży się wskaźnik
rotacji pracowników a koszt szkolenia nowych pracowników spadnie.
·
Po trzecie
skupienie się na wartościach środowiskowych, społecznych i ładzie korporacyjnym
(ESG metrics) pozwoli przedsiębiorstwom osiągnąć wyższą
zgodność z normami i na lepsze zarządzanie ryzykiem ponieważ osiągną bardziej całościowe
zrozumienie istotnych problemów oddziaływujących na ich biznes.
·
Badacze (w tym
Rob Bauer i Daniel Hann z Maastricht University, BeitingCheng, Ioannis Ioannou
i George Serafeim z Harvardu) stwierdzili,
że zrównoważony biznes przynosi zyski przy mniejszych kosztach długu i
mniejszym zaangażowaniu kapitału.
Zrównoważony
kapitalizm jest również ważny dla inwestorów. Serafeim i Robert G. Eccles wykazali,
że zrównoważone firmy w długim okresie przewyższają swoich niezrównoważonych
rówieśników (unsustainable peers).
Dlatego inwestorzy, którzy łączą się (identify)
z firmami, które osadziły zrównoważony rozwój w swoich strategiach osiągają
znaczne zyski jednocześnie doświadczając mniejszej zmienności.
Tekst w oryginale.
Tekst w oryginale.
