Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacja publiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacja publiczna. Pokaż wszystkie posty

19.09.2011

Co łączy wenezuelskich socjalistów, chińskich komunistów i polskich liberałów

  W ubiegłym roku Hugo Chavez, prezydent Boliwariańskiej Republiki Wenezueli ogłosił, że serwisy społecznościowe w Sieci są zagrożeniem terrorystycznym dla kraju, a narzędziem terroru jest Twitter. Wówczas Chavez wychwalał uspołecznione środki przekazu (czyli te kontrolowane przez państwo) przeciwstawiając je "prywatnym konglomeratom". Wg niego tylko one zapewniają "prawdziwą wolność słowa". Reakcją na zagrożenie ze strony Twittera czy Facebooka miało być uchwalenie przez Zgromadzenie Narodowe odpowiednich aktów prawnych, których istotą będzie filtrowanie Internetu w Wenezueli przez państwowe serwery a wszystko to oczywiście w imię ważnego interesu państwa.
 Chińscy komuniści zdobyli się na liberalizację ich antypornograficznych przepisów, tak naprawdę wymierzonych przeciwko wolnemu dostępowi i swobodnemu przepływowi informacji. Otóż jeżeli zakochani będą wysyłać między sobą smsy albo e-maile o treściach pornograficznych to nie będzie to stanowić przestępstawa. W każdym innym przypadku tak. Pod przykrywką zwalczania pornografii i cyberprzemocy w Chinach od lat działa Ośrodek Nielegalnych Informacji w Internecie, gdzie bardzo łatwo do jednego worka z treściami obscenicznymi wrzucono takie bezeceństwa jak nawoływanie do oporu lub łamania prawa, nawoływanie do obalenia rządu, pisanie nieprawdy i krytykowanie decyzji adminstracyjnych.
  Rok temu polscy liberałowie pod przywództwem premiera Donalda Tuska jako pierwsi u Unii Europejskiej wymyślili ustawę, której istotą miało być powołanie do życia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Po konsultacjach z internautami Tusk postanowił, że zapisy ustawy ponownie przeanalizuje i ostatecznie z nich zrezygnował. 16 września Sejm przyjął zmianę w ustawie o dostępie do informacji publicznej, gdzie znalazły się następujący zapis:

3a) w art. 5:
a) po ust. 1 dodaje się ust. 1a w brzmieniu:
"1a. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa w zakresie i w czasie, w jakim udostępnienie informacji:
1) osłabiłoby zdolność negocjacyjną Skarbu Państwa w procesie gospodarowania jego mieniem albo zdolność negocjacyjną Rzeczypospolitej Polskiej w procesie zawierania umowy międzynarodowej lub podejmowania decyzji przez Radę Europejską lub Radę Unii Europejskiej;
2) utrudniłoby w sposób istotny ochronę interesów majątkowych Rzeczypospolitej Polskiej lub Skarbu Państwa w postępowaniu przed sądem, trybunałem lub innym organem orzekającym.",

  Ten zapis de facto zamknie dostęp do informacji publicznej. W kontekście tej zmiany nie może być mowy o spełnieniu postulatów internatów ze spotkania z premierem 18 maja b.r., który mówił o swobodnym dostępie do zasobów wytworzonych za pieniądze publiczne, czyli o uwolnieniu danych rządowych. Mało wiarygodnie wygląda zatem również projekt Polski Cyfrowej forsowany przez minista Boniego.
  Zawsze gdy na szali stawiana jest transparentność administracji publicznej, bezpieczeństwo i "ważny interes państwa" dla rządzących wybór wydaje się oczywisty. Jakże łatwo pod  hasłami ochrony bezpieczeństwa czy interesu państwa upycha się rozwiązania zgodne z zapotrzebowaniem politycznycznym albo ochroną interesów państwowej biurokracji (zakaz nawoływania do obalenia rządu, zakaz używania serwisów społecznościowych, zakaz uprawiania hazardu, ograniczenie dostępu do informacji publicznej). Jak widać ta uniwersalna logika każdej władzy łączy wenezuelskich socjalistów, chińskich komunistów i polskich liberałów.