W "Manifeście zrównoważonego kapitalizmu" Al Gore i David Blood piszą o "pominiętych zasobach" (stranded assets), których realna wartość, jeżeli nie zostanie właściwie uwzględniona w cenie, może poważnie zachwiać rynkami. Do stranded assets zaliczyli przede wszystkim zasoby naturalne takie jak wodę i węgiel. Poza tym istnieje cały pakiet zasobów mających swoje źródła w ekosystemie, których wartość jest trudna do oszacowania ale zaczyna się tym coraz poważniej zajmować nowy dział nauki czyli ekonomia ekologiczna. Wylicza się zatem szacunkową wartość wyrąbanego lasu w okolicach Puszczy Białowieskiej (w 2010 roku to 3,5-5 mln złotych), koszt podróży do tej puszczy wszystkich turystów (11 mln) oraz wydatki turystyczne. Na tej podstawie szacuje się, że sama wartość tego terenu jest około 2,5 razy większa od wartości rosnących tam drzew. Oprócz tego mamy takie trudne do uchwycenia w pieniądzach usługi ekosystemu jak wolne od pestycydów pola uprawne, czyste powietrze, czystą wodę. Jeżeli założymy, że te wszystkie usługi nie mają nieograniczonego charakteru i podobnie jak praca ludzka powinny być wliczane do ceny produktów wówczas ich cena ulegnie zmianie, oczywiście w górę. Trucost.com jest firmą, która gromadzi dane środowiskowe i szacuje wpływ na to środowisko wywierany przez korporacje czy rządy. Poniżej bardzo interesująca infografika, która obrazuje ile do ceny płatków śniadaniowych, soku czy sera trzeba by było dodać gdyby wliczyć do nich usługi ekosystemu. Koszty związane z zanieczyszczeniem środowiska chociażby w postaci chorób cywilizacyjnych zostają uspołecznione ale to nie znaczy, że nie istnieją.
