Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczna odpowiedzialność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczna odpowiedzialność. Pokaż wszystkie posty

23.01.2013

Polska droga do CSR?

 W Greenbiznes przeczytałem, że 9 stycznia Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej i NZSS "Solidarność" zorganizowały w Żarach seminarium "CSR w Twojej firmie? To możliwe!" Seminarium poprowadził Jacek Rybicki-członek Komisji Krajowej „Solidarności”, który mówił na temat szans i zagrożeń związanych z CSR-em, jego wpływu na konkurencyjność przedsiębiorstwa, relacje z interesariuszami. Swoje wystąpienie miał również przedstawiciel biznesu Zbigniew Czmuda- właściciel Long INC i pałacu w Wiechlicach. Wg niego zastosowanie CSR-u przynosi realne korzyści biznesowe.
 Informacja zainteresowała mnie, gdyż inicjowanie działań CSR przez interesaruszy, do jakich zaliczają się w pierwszej kolejności pracownicy (zarówno ci zrzeszeni w związkach zawodowych jak i ci poza nimi) to specyfika naszego rynku. Zdaje się, że związki zawodowe w CSR widzą szansę na ucywilizowanie relacji pracowniczych w firmach. Być może jest to polska, nieco specyficzna, droga do społecznie odpowiedzialnego biznesu, gdzie na poziomie organizacji implantacja CSR-u odbywa się przy pełnym zaangażowaniu zarządu a także związków zawodowych, które pełnią rolę ważnego interesariusza.

5.01.2013

Przepowiednie na 2013 rok

Drukarka 3D

 Przewidywanie czegokolwiek w wysoce zmiennym i ryzykownym świecie jest zajęciem wymagającym odwagi ale dobrze, że decydują się na to niektórzy ludzie. Aron Cramer w Guardian Sustainable Business Blog wymienił cztery trendy, związane ze zrównoważonym rozwojem, które w długiej perspektywie przekształcą świat w którym żyjemy. Oto one (z moimi dopiskami):
1. Internet wokół nas.
Do Internetu podłączonych jest coraz więcej urządzeń z którymi mamy styczność na co dzień. Poczynając od lodówek, które same robią zakupy jeżeli robi się w nich pusto, aż po urządzenia, które na podstawie prognozy pogody dostarczanej z Sieci regulują zamykanie okien w budynkach albo natężenie oświetlenia na drogach. Oczywiście firmy, które produkują takie urządzenia zbierają mnóstwo prywatnych danych dlatego 2013 rok powinny poświęcić na odpowiednie regulacje w swoich strategiach społecznej odpowiedzialności.
2. Zmiany klimatyczne są już odczuwalne.    
Stany Zjednoczone (ale również Polska) doświadczyły w poprzednich latach wzrostu cen żywności będących skutkiem ocieplania klimatu. Nowy Jork kolejny rok z rzędu był zalewny powodziami, które paraliżowały metro. Wszystko wskazuje na to, że 2013 będzie następnym, w którym abstrakcyjna koncepcja zmian klimatycznych będzie realnie odczuwalna.
3. Węgiel: problem znikającej energii.
Problemy energetyczne powinny być rozwiązywane za pomocą międzynarodowych konferencji klimatycznych. Jednak nie są. Opinię publiczną (zarówno w USA jaki i w Polsce ) zajmują problemy związane z gazem łupkowym. Tymczasem węgiel staje sie głównym źródłem energii na świecie. Wg Międzynarodowej Agencji Energetycznej w roku 2013 węgiel zastąpi ropę jako najważniejsze źródło energii. Ten rok powinien być poświęcony na uświadamianie opinii publicznej problemów wynikających z emisji dwutlenku węgla.
4. Bunt młodego pokolenia.
Masowe bezrobocie młodych ludzi, pozostawionych samym sobie w wielu częściach świata (od Bliskiego Wschodu i północnej Afryki aż po Europę i Stany Zjednoczone) może być źródłem poważnych rozruchów społecznych. To nie są chwilowe trudności związane z kryzysem finansowym ale strukturalny problem narastający od dwóch dekad polegający na oddzieleniu wzrostu wydajności od wzrostu zatrudnienia. Konsekwencje, również dla biznesu, pozostawienia milionów ludzi ze "straconego pokolenia" samym sobie mogą być opłakane. Dlatego  biznes w 2013 roku powinien zdwoić swoje zaangażowanie na rzecz poszerzenia możliwości ekonomicznych dla  młodzieży.  
Do tych długoterminowych trendów na 2013 r. dopisałbym jeszcze dwa: 
1.  Rifkinowską trzecią rewolucję przemysłową, czyli przestawienie torów globalnej ekonomii na zieloną energię sprzężoną z technologią internetową.
2. Rewolucję neoindustrialną, czyli indywidualizację procesów produkcji związanych chociażby z drukowaniem 3D.         

10.11.2012

Raporty społeczne

Trwa głosowanie na najlepszy raport firm podejmujących działania CSR-owe i środowiskowe.  Konkurs jest organizowany od 2007 roku przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu, PwC i SGS. Oprócz głównej nagrody przyznawanej przez ekspertów i nagrody dziennikarzy, zagłosować mogą również internauci. Swój głos można oddać tutaj. Głosowanie trwa do 27 listopada. Przyjemnej lektury wszystkich 28 raportów.

9.10.2012

Dylematy zrównoważonego rozwoju


Zrównoważony rozwój to pomysł na wzrost gospodarczy powiązany z rozwojem społecznym przy jednoczesnym poszanowaniu środowiska naturalnego. Za tym pomysłem stoją określone wartości i związane z ich wyborem dylematy. Na antypodach zrównoważonego rozwoju leżą inne modele rozwojowe. W Polsce na przykład jako alternatywa jest promowany model polaryzacyjno-dyfuzyjny (ta koszmarna nazwa została użyta w strategii rządowej “Polska 2030”). Wartości jakie stoją za tymi modelami mają skrajnie odmienny charakter: społeczeństwo dużych nierówności społecznych albo zbiorowość dążąca do względnego egalitaryzmu; zyski osiągane w perspektywie krótkoterminowej albo w perspektywie wieloletniej; nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych albo rezygnacja z gospodarki opartej wyłącznie na akumulowaniu dochodu. Dobrze jest mieć świadomość tych wyborów.  

Dylemat 1 Między ochroną zagrożonych gatunków a ochroną miejsc pracy
Finacial Times w sierpniu opublikował analizę z której wynika, że przełowienie światowych mórz i oceanów doprowadza do wymarcia wielu gatunków wielorybów i ryb. Skalę problemu obrazuje poniższa infografika, a szczególnie dane dotyczące przyrostu liczby gatunków wciągniętych na  Czerwoną Listę przez  Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (ang. IUCN) z 742 w 2002 roku do ponad 2 tys. dzisiaj. Interesujące dane można znaleźć również na wykresach. Pierwszy z nich przedstawia zwiększający się popyt na  produkty rybne, z rosnącym udziałem produkcji rolnej zaspokajającej ten popyt, ale drugi nie pozostawia wątpliwości co do niekorzystnych  zmian w łowiskach naturalnych: odsetek całkowicie wyeksploatowanych zasobów rybnych w roku 2009 sięgał 60%, przeksploatowanych jest 25% światowych zasobów rybnych, a częściowo wyeksploatowanych kilkanaście procent. 

Net losses - global fish stocks exploitation data

Jednocześnie wiemy już dzisiaj, że jeśli utrzymamy wzrost temperatury mający swoje źródło w globalnym ociepleniu to do roku 2050 zniknie 600 gatunków ryb, co stanowi około 24% dzisiejszych zasobów gatunkowych. Światowa Organizacja Żywności (FAO) nie ma wątpliwości, że skutki wymierania gatunków morskich będą najbardziej odczuwane przez najuboższą część ludzkości, która swoje zapotrzebowanie na białko zwierzęce zaspokaja w 25% właśnie przez konsumpcje ryb. 
Argumenty za ograniczeniem połowów i zmianą struktury spożycia ryb poprzez całkowitą rezygnację z połowów gatunków zagrożonych wydają się być zatem racjonalne. Tutaj powstaje jednak problem: rozmiar i wartość całego rynku na, który składa się 90 mln ton ryb, których szacunkowa wartość wynosi około 100 mld dolarów. Mówiąc inaczej wprowadzenie ograniczeń połowowych prowadzi do spadku dochodów na rynku rybnym z wszystkimi tego konsekwencjami takimi jak wzrost bezrobocia i wzrost pomocy finansowej dla osób rezygnujących z rybołówstwa. Dlatego Polska w ramach Programu Operacyjnego "Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nadbrzeżnych obszarów rybackich 2007-2013" przeznaczy na pomoc dla armatorów i rybaków rezygnujących z działalności połowowej miliard euro. Ale jak taki ciężar mają udźwignąć kraje afrykańskie? 

Dylemat 2 Między wzrostem gospodarczym a ochroną środowiska
Sprzeczność między wzrostem gospodarczym opartym na eksploatowaniu zasobów naturalnych a ochroną środowiska dostrzegła jako pierwsza Komisja Brundtland (formalnie Światowa Komisja ds. Środowiska i Rozwoju). Ostry spór jaki w jej ramach toczył się  między ekonomistami a ekologami opisał Gregory Unruh na The CSR Blog. Z jednej strony ekololodzy argumentowali, że industrializacja doprowadzi do katastrofy w postaci globalnego ocieplenia, wylesienia i kwaśnych deszczów. Z drugiej strony ekonomiści argumentowali, że tylko uprzemysłowienie może wyciągnąć ubogie nacje z nędzy. Kompromisem była właśnie koncepcja zrównoważonego rozwoju zdefiniowana jako:  “development that meets the needs of present generations without jeopardizing the ability of future generations to meet their own needs.” Niezwykle trudno przekuć te słowa na praktykę o czym przekonujemy się na co dzień: poszerzać parki narodowe czy rozwijać wokół nich infrastrukturę turystyczną, budować drogę ekspresową czy chronić Dolinę Rospudy, chronić świstaki czy budować wyciągi narciarskie-to przykłady z ostatnich lat.    

Dylemat 3 Między krótkoterminowymi zyskami a długoterminowym wzrostem
Dzisiaj, w przededniu kolejnej fali kryzysu wiemy, że wiele firm zdecyduje się na zwolnienia.  To w jaki sposób firmy pożegnają się z pracownikiem zdecyduje w długiej perspektywie czasu o tym jak firma będzie postrzegana w czasach prosperity i o tym czy przyciągnie wtedy do siebie potrzebnych specjalistów i będzie mogła liczyć na ich lojalność. Tyle, że w perspektywie krótkotermionowej inwestowanie w narzędzia takie jak chociażby outplacement jako jedno z narzędzi CSR firmy może być odczuwane jako niepotrzebny koszt, który może osłabiać konkurencyjność firmy. Jeżeli   wysoka pozycja w różnych zestawieniach Employer Branding jest korzystna w czasach wzrostu gospodarczego, to w perspektywie kryzysu może wydawać się tylko wyrzucaniem pieniędzy.  
Na różnice w krótkoterminowej i długoterminowej strategii inwestycyjnej zwracają uwagę Al Gore i David Blood w “Manifeście zrównoważonego kapitalizmu”. W strategii krótkookresowej praktykuje się publikowanie kwartalnych prognoz finansowych i tym samym zarządzanie w tej perspektywie. Jako alternatywa wobec tej strategii proponowane jest zarządzanie w horyzoncie wieloletnim, w tym w papiery wartościowe oparte na lojalnosci (loyalty-driven securities). 

W "Buncie sieci" Edwin Bendyk pisze, że "Harvard Business Review" -magazyn światowej klasy menedżerskiej  w ostatnich latach zdecydowanie opowiada się za rozwiązaniem tych problemów w duchu sustainability.  Warto inwestować w pracowników ponieważ rośnie ich produktywność, warto wprowadzać regulacje ekologiczne ponieważ są bodźcem dla innowacyjności i kreują nowe rynki.

6.05.2012

Manifest zrównoważonego kapitalizmu. Autorzy: Al Gore i David Blood. II.


Ponieważ  wartości środowiskowe, społeczne i zasady ładu korporacyjnego (ESG metrics) bezpośrednio wpływają na długoterminową wartość firm fundusze emerytalne, suwerenne fundusze inwestycyjne, fundacje oraz podobni do nich inwestorzy z długoterminową perspektywą inwestycyjną powinny włączyć te wartości jako istotny czynnik wyceny i strategii inwestycyjnej.  Zrównoważony kapitalizm wymaga od inwestorów aby byli dobrymi inwestorami, aby w pełni rozumieli firmę w którą inwestują, wierzyli w jej długoterminową wartość i potencjał.
Zalecamy niezwłoczne wdrożenie w firmach, przez inwestorów i innych pięciu kluczowych działań tak, aby przyśpieszyć teraźniejsze, coraz szybsze tempo zmian, odpowiadających potrzebie sytuacji:

·         Zidentyfikować i uwzględniać ryzyko płynące z pominiętych aktywów (stranded assets). „Pominięte aktywa” to te, których wartość zmieni się radykalnie zarówno pozytywnie jak i negatywnie, jeśli te znaczące czynniki zewnętrzne (large externalities) byłyby brane pod uwagę - na przykład, przypisując do ceny węgla lub wody należną im wartość. Tak długo jak ich wartość jest ignorowana pominięte zasoby mają potencjał do wyzwalania znaczącej redukcji wartości nie tylko poszczególnych firm ale całych sektorów w perspektywie długookresowej.
Dokładnie to się wydarzyło kiedy prawdziwa wartość kredytów hipotecznych (subprime mortgages) została poniewczasie rozpoznana a aktywa zabezpieczone tymi kredytami gwałtownie straciły na wartości. Dopóki nie ma polityki wymagającej ustanowienia sprawiedliwej ceny szeroko rozumianych czynników zewnętrznych, akademicy i profesjonaliści finansowi powinni dążyć do oszacowania wpływu pominiętych aktywów i do analizy ich oddziaływania na możliwości inwestycyjne.
·         Zobowiązanie do zintegrowanego raportowania. Pomimo tego, że wzrosła ilości publikowanych informacji i częstotliwość ich udostępniania przez firmy, dostęp do większej liczby danych dla publicznych inwestorów niekoniecznie oznacza pełniejszy wgląd w przedsiębiorstwa. Zintegrowane raportowanie rozwiązuje ten problem przez zachęcanie przedsiębiorstw do połączenia ich osiągnięć finansowych i wartości społecznych, środowiskowych i tych mających swoje źródła w ładzie korporacyjny (ESG) w jeden raport zawierający najistotniejsze wskaźniki.

To pozwala przedsiębiorstwom i inwestorom podjąć lepsze decyzje dotyczące alokacji zasobów dzięki dostrzeżeniu jak  osiągnięcia na polu ESG przyczyniają się do kreowania zrównoważonych, trwałych wartości. Kiedy dobrowolne, zintegrowane raportowanie nabiera tempa musi ono być narzucone (must be mandated) przez stosowne agencje takie jak giełdy i komisje nadzoru papierów wartościowych w celu zapewnienia szybkiego i powszechnego stosowania (broad adoption).
·         Skończyć ze standardową praktyką publikowania kwartalnych prognoz finansowych. Kwartalny kalendarz przeważnie przyczynia się do zarządzania w krótkiej perspektywie. Zachęca również niektórych inwestorów do przeszacowania znaczenia tych miar kosztem długoterminowego, ważniejszego tworzenia wartości zrównoważonego rozwoju. Zakończenie tych praktyk na rzecz wydawania prognoz wyników finansowych (lub wydawanie ich) tylko jeśli (o ile w ogóle) uznają to za właściwe. zachęciłoby do patrzenia na działalność w perspektywie długoterminowej.
·         Dostosowanie struktury wynagrodzeń do długoterminowych, zrównoważonych wyników. Większość istniejących systemów wynagrodzeń podkreśla znaczenie krótkoterminowych działań i bagatelizuje (fail to hold) odpowiedzialność menedżerów zarządzających aktywami i kadry kierowniczej za konsekwencje działań w perspektywie długookresowej. Zamiast tego nagrody finansowe powinny być wypłacane w okresie, w którym wyniki są rzeczywiście osiągane a wynagrodzenie powinno być powiązane z fundamentalnymi wskaźnikami wartości długoterminowych, angażując do tego wieloletnie etapy oceny wyników. 
·         Zachęcanie do długoterminowego inwestowania w papiery wartościowe oparte na lojalności (loyalty-driven securities). Dominacja perspektywy krótkookresowej na rynku sprzyja ogólnej niestabilności i podważa wysiłki menedżerów poszukujących długoterminowego kreowania wartości. Często wysuwany argument, że większa płynność jest zawsze lepsza dla rynków opiera się  na dawno skompromitowanych elementach, teraz już nieaktualnego standardowego modelu ekonomii, w tym na iluzji doskonałej informacji i na założeniu, że rynki mają tendencję dążenia ku równowadze.
Aby przeciwstawiać się tej krótkoterminowej perspektywie, spółki mogą emitować papiery wartościowe, które oferują inwestorom korzyści finansowe w zamian za utrzymanie akcji przez określoną liczbę lat. To będzie przyciągać inwestorów długoterminowych z „cierpliwym” kapitałem i ułatwi zarówno długoterminowe tworzenie wartości w firmach jak i przyczyni się do stabilizacji na rynkach finansowych.



Benjamin Franklin wypowiedział kiedyś słynne zdanie: „Możesz to odwlekać, ale czasu nie da się spowolnić, stracony czas nie da się odzyskać.” Dzisiaj mamy okazję do podążania za gwiazdami i do ponownego odbudowania perspektywy długoterminowej. Zrównoważony kapitalizm stworzy możliwości i korzyści, ale oznacza również zakwestionowanie zgubnej ortodoksji krótkoterminowych inwestycji. W chwili gdy stawiamy czoła wyzwaniom  w światowej gospodarce i globalnej ochronie środowiska konieczność zmiany nigdy nie była większa.
Al Gore jest prezesem Generation Investment Management, byłym wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych, David Blood jest partnerem zarządzającym Generation Investment Management.

Tekst w oryginale.

28.04.2012

Manifest zrównoważonego kapitalizmu. Autorzy: Al Gore i David Blood.I.

Wysyp manifestów

 Na przestrzeni ostatnich miesięcy opublikowano kilka tekstów, które przez samych autorów lub przez prasę w której się ukazały zostały nazwane manifestami. Manifest (podaję za polską Wikipedią) to: „publiczna, uroczysta deklaracja, wyrażająca stanowisko w danej sprawie, orędzie, deklaracja programowa”. Następnie w haśle następuje wyliczanka ważnych i znanych manifestów. Oprócz tego najbardziej znanego autorstwa pewnego niemieckiego filozofa żyjącego w XIX wieku mamy Manifest 22 stycznia (ten dotyczący Powstania Styczniowego), Manifest Lipcowy (ten wprowadzający w Polsce tzw. demokrację ludową) ale również Manifest GNU (postulujący powstanie bezpłatnego, otwartego systemu operacyjnego) czy Manifest skamandrytów (wzywający do ustanowienia nowego paradygmatu w polskiej poezji międzywojennej). Darujmy sobie póki co dialektyczne rozważania czy manifesty są wyzwalaczem przemian i nowego sposobu myślenia czy raczej ich przejawem. Ważne wydaje mi się być to, że jesteśmy świadkami szczególnego zagęszczenia tego rodzaju tekstów co albo zapowiada albo diagnozuje powstawanie poważnej zmiany społecznej. Krótko przyjrzyjmy się tym tekstom (kolejność tutaj jest przejawem hierarchii, dobrana subiektywnie):
·         Zielone światło dla buntu. Tekst Naomi Klein opublikowany w „Die Blätter für deutsche und internationale Politik”, w Polsce ukazał się w „Forum” pod tymże tytułem i przez redakcję ochrzczony manifestem. Klein wykazuje, że istnieje silna korelacja między światopoglądem a stosunkiem do zmian klimatycznych  (cultural cognition). Osoby dobrze sytuowane, będące beneficjentami obecnego systemu społeczno-ekonomicznego są przeważnie politycznie związane z prawicą a ponieważ pogląd o degradacji środowiska naturalnego na skutek działalności człowieka wywołuje w nich dysonans poznawczy to z reguły go odrzucają. Klein tworzy również zarys postulatów o charakterze politycznym i ekonomicznym, które powinny być jej zdaniem powiązane z idą zrównoważonego rozwoju.
·         Manifest zrównoważonego kapitalizmu. Przyczyna powstania tego postu, którego autorami są Al. Gore i David Blood. Manifest, który nie ukazał się po polsku (!) No cóż inni dyskutują nad modelami rozwojowymi my nad zgoła innymi sprawami raczej tymi o charakterze emocjonalno – symbolicznym. Tekst na tyle ważny i znaczący, że za zasadne uznałem przetłumaczyć go na polski i udostępnić tym wszystkim, którzy nie mają czasu na przedzieranie się przez angielszczyznę. Ze względu na objętość manifestu ukaże się on w dwóch postach, dzisiaj część pierwsza.
·         My, dzieci sieci. Tekst polskiego pisarza Piotra Czerskiego. Ukazał się w kliku polskich periodykach, miał przedruki w mainstreamowej prasie zagranicznej. W „Polityce” określany mianem manifestu młodego pokolenia. Czerski w genialny sposób opisuję przejście ze starego, analogowego, zhierarchizowanego społeczeństwa do nowej, „płaskiej”, sieciowej zbiorowości, gdzie wyznaczniki statusu społecznego będą (są?) definiowane inaczej niż w poprzednich dziesięcioleciach. Przemiana nadawania jednostronnego na, cytując Claya Shirky, „zdecentralizowaną konwersację” koncentrującą się przede wszystkim w Internecie jest jedynie przejawem jakościowej zmiany stojących za nią rewolucyjnych procesów społecznych.   
·         America the Possible: A Manifesto. Autorem jest  James Gustave Speth. Jak sugeruje sam tytuł jest to propozycja kompleksowych zmian w systemie społeczno – ekonomicznym USA zmierzających do ustanowienia bardziej zrównoważonego i sprawiedliwego porządku społecznego. Okazje się, że tam można pisać takie rzeczy i bynajmniej nie jest to równoważne z wezwaniem do rewolucji komunistycznej.

Ernst Bloch, dwudziestowieczny filozof niemiecki uważał, że utopie i marzenia są czymś co pozwala nam przynajmniej na poziomie mentalnym przekroczyć ograniczenia w naszym sposobie myślenia. Nawet jeśli manifesty są tylko użytecznym instrumentem tej transgresji warto je poznać.  
 
Manifest zrównoważonego kapitalizmu

Jak biznes może przyswoić wartości środowiskowe, społeczne i reguły ładu korporacyjnego.
Al. Gore i David Blood




W bezpośrednim następstwie II Wojny Światowej Stany Zjednoczone przygotowały swój wizjonerski plan pielęgnowania demokratycznego kapitalizmu za granicą, a generał Omar Bradley powiedział: „To czas kierowania przez gwiazdy, a nie przez wszystkie światła, które mija statek”. Dzisiaj, ponad sześćdziesiąt lat później, oznacza to odrzucenie krótkoterminowego myślenia o gospodarce na rzecz „zrównoważonego kapitalizmu”. 
Ponownie stajemy w obliczu jednego z tych niezwykłych punktów zwrotnych w historii, gdy niebezpieczne wyzwania i nieograniczone możliwości wzywają nas do przejrzystego, długoterminowego myślenia. Destruktywne zagrożenia w obliczu których stoi planeta są szczególnego rodzaju: zmiany klimatu, niedostatek wody, ubóstwo, choroby, rosnąca rozpiętość dochodów, urbanizacja, niestabilność ekonomiczna na dużą skalę i wiele innych. Biznes nie może wyręczać rządów, ale przedsiębiorstwa i inwestorzy będą ostatecznie zmuszeni uruchomić więcej kapitału niezbędnego do zapanowania nad  bezprecedensowymi zagrożeniami z którymi obecnie się borykamy.
My i inni, jeszcze przed kryzysem jak i później, wzywaliśmy do wprowadzenia bardziej odpowiedzialnej formy kapitalizmu, którą nazwaliśmy zrównoważonym kapitalizmem: ustroju (framework), który stara się maksymalizować długoterminową wartość ekonomiczną poprzez przekształcanie rynków w ten sposób, aby te odpowiadały na rzeczywiste potrzeby włączając wartości środowiskowe, społeczne i zasady ładu korporacyjnego (environmental, social and governance (ESG )metrics) do całego procesu podejmowania decyzji.
Taki zrównoważony kapitalizm znajduje zastosowanie w całym inwestycyjnym łańcuchu wartości: od małych i średnich przedsiębiorców do wielkich spółek publicznych, od drobnych inwestorów do inwestorów instytucjonalnych, od pracowników do dyrektorów generalnych, od aktywistów do polityków. Przekracza granice, branże, aktywa i grupy interesów (stakeholders).
Tym, którzy popierają zrównoważony kapitalizm często jest rzucane wyzwanie wyjaśnienia dlaczego warto zastosować zrównoważony biznes. Jednak pytanie jakie powinno być postawione zamiast tego brzmi: „Dlaczego brak zrównoważonego rozwoju nie szkodzi przedsiębiorstwom, inwestorom i całemu społeczeństwu?” Istnieje długa lista od BP do Lehman Brothers udowadniająca, że (jednak) szkodzi.
Ponadto przedsiębiorstwa i inwestorzy, którzy włączyli zrównoważony biznes do swojej praktyki odkrywają, że zwiększa on zyski w długim terminie. Doświadczenie i badania wskazują, że zastosowanie zrównoważonego kapitalizmu dostarcza czterech rodzajów istotnych profitów dla przedsiębiorstw:
·         Rozwój zrównoważonych produktów i usług może zwiększyć zyski firmy, wzmocnić jej markę i umocnić jej przewagę konkurencyjną ponieważ rynek będzie coraz bardziej wynagradzał jej działania.
·         Zrównoważony kapitalizm może również pomóc przedsiębiorstwom oszczędzić pieniądze przez zmniejszenie ilości odpadów i zwiększenie efektywności energetycznej w łańcuchu dostaw, zaś poprzez poprawę praktyk zarządzania kapitałem ludzkim obniży się wskaźnik rotacji pracowników a koszt szkolenia nowych pracowników spadnie.
·         Po trzecie skupienie się na wartościach środowiskowych, społecznych i ładzie korporacyjnym (ESG metrics)  pozwoli przedsiębiorstwom osiągnąć wyższą zgodność z normami i na lepsze zarządzanie ryzykiem ponieważ osiągną bardziej całościowe zrozumienie istotnych problemów oddziaływujących na ich biznes.
·         Badacze (w tym Rob Bauer i Daniel Hann z Maastricht University, BeitingCheng, Ioannis Ioannou i George Serafeim z Harvardu)  stwierdzili, że zrównoważony biznes przynosi zyski przy mniejszych kosztach długu i mniejszym zaangażowaniu kapitału.
Zrównoważony kapitalizm jest również ważny dla inwestorów. Serafeim i Robert G. Eccles wykazali, że zrównoważone firmy w długim okresie przewyższają swoich niezrównoważonych rówieśników (unsustainable peers). Dlatego inwestorzy, którzy łączą się (identify) z firmami, które osadziły zrównoważony rozwój w swoich strategiach osiągają znaczne zyski jednocześnie doświadczając mniejszej zmienności.

Tekst w oryginale.

15.08.2011

Społeczna odpowiedzialność polityki i nauki

Piszę te słowa, gdy tłumy brytyjskiej underclass na ulicach Londynu, Liverpoolu, Bristolu i Birmingham rabują sklepy, palą samochody i rzucają kamieniami w policję, "Ruch 15 maja" (w polskich mediach z podziwu godnym uporem określany jako “Oburzeni”) zostaje wyrzucony z madryckiego Puerta del Sol, żeby zrobić miejsce papieżowi, greccy bezrobotni i młodzież jedynej szansy dla siebie i swojego kraju upatrują w wyjściu ze struktur europejskich i anulowaniu wszystkich długów, giełdy pikują ponieważ kilku gentlemanów z Standard & Poor’s odebrało jedną literkę z ratingu kredytowego Stanów Zjednoczonych a socjolodzy, psycholodzy społeczni i publicyści zarabiają na tłumaczeniu rzekomo tajemnych mechanizmów stojących za tymi wydarzeniami. Przyjrzyjmy się zatem kilku popularnym egzegezom brytyjskich zamieszek. Oglądam w TVN 24 Ludwika Dorna, skądinąd dobrego socjologa i co słyszę ? Otóż wg niego za zamieszkami stoi rozwydrzona gawiedź, która jest głupa i nie pojmuje, że dłużej nie da się żyć na kredyt, odrzuca wartości republikańskie i identyfikację z narodem a jedynym spoiwem łączącym te tłumy jest chęć zabawy i zadymy. Tutaj następuje odwołanie do guru polskich konserwatystów socjologa Michela Maffesoli i jego koncepcji nowych plemion, przez pana Ludwika nazywanej neotrybalizmem. Można powiedzieć, że Ludwik Dorn to jednak polityk a nie naukowiec, więc szukajmy dalej. Zygmunt Bauman, chyba najwybitniejszy polski socjolog w Social Europe Journal (tłumaczenie w Krytyce Politycznej) pisze, że za zamieszkami stoi bunt “wybrakowanych i zdyskwalifikowanych konsumentów”. Nie marginalizacja społeczna, ale właśnie potrzeba posiadania nowego telewizora wygania tłumy na ulice. Są też całkiem zabawne “egzemplifikacje” tego co i dlaczego stało się w Anglii. Warto przytoczyć tutaj tezę Davida Camerona powtarzaną przez kilku polskich konserwatywnych publicystów, że wszystkiemu winne są social media i Blackberry, bo za ich pomocą chuligani nawoływali do przemocy i rabunków. Zatem neotrybalizm, rozbuchany konsumeryzm i social media - taką genezę brytyjskich rozruchów fundują nam media i politycy.
Znalezione na Flickr. Londyn. 150 grabieży w ciągu 2 godzin.

Jak powszechnie wiadomo trzepot skrzydeł motyla w jednej części kuli ziemskiej może wywołać huragan w innej części Ziemi. To taka prosta zasada mówiąca, że każdej akcji towarzyszy reakcja albo inaczej mówiąc za każdym skutkiem stoi jakaś przyczyna. Skoro motyl może wywołać huragan, to teraz pytanie za milion dolarów: co mogą wywołać drastyczne cięcia funduszy na rządowe programy profilaktyki przestępczości skierowane do młodzieży ? Sam zgarnę ten milion. Na przykład do wzrostu czynów karalnych o 4% rocznie, w tym rozbojów z użyciem noża (knife crimes) o 9,6%. Do czego więcej ? Nie trzeba być geniuszem aby odpowiedzieć sobie na to pytanie po zamieszkach w Londynie. Profesor John Pitts w wypowiedzi dla The Guardian z 29 lipca nie wiedział, że do jego słów o zgubnych skutkach cięć młodzieżowych programów życie tydzień później dopisze puentę. Zatem może jednak istnieje jakaś korelacja między drastycznymi cięciami budżetowymi a wzrostem politycznej przemocy, liczbą zamieszek i demonstracji ? “As expenditure cuts start to bite, the number of anti-government demonstrations, riots, general strikes, attempts to overthrow the established order, and political assassinations increases dramatically” - tak stwierdzają naukowcy z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie po przeanalizowaniu danych ze stu ostatnich lat. Banał, prawda ? Więc na dobry początek zanim sięgniemy po neotrybalizm, rozbuchany konsumeryzm i Facebooka wybierzmy może najprostsze wytłumaczenie źródeł rozruchów, takie jak ograniczanie środków na infrastrukturę społeczną i tykającą bombę zegarową jaką jest bezrobocie wśród młodych.
Dlaczego piszę o tym na blogu poświęconym zrównoważonemu rozwojowi i csr ? Społeczna odpowiedzialność, tak jak ją rozumiem powinna obowiązywać nie tylko w biznesie, ale powinna również być podstawową zasadą w polityce, publicystyce i nauce. Pisała o tym w doskonałym tekście o społecznej odpowiedzialności badaczy ekonomistów dr Halina Zboroń w czerwcu tego roku, gdzie wykazała jak ekonomiści (głównie ze szkoły chicagowskiej) budując teorię efektywnych rynków, nie opartą w żaden sposób na badaniach empirycznych podpowiadali amerykańskim politykom rozwiązania zakończone wiadomym skutkiem.
Jako jedną z największych korzyści zarządzania odpowiedzialnego społecznie wymienia się unikanie ryzyk związanych z niewłaściwą analizą potrzeb otoczenia organizacji. Warto o tym pamiętać.