Piszę te słowa, gdy tłumy brytyjskiej underclass na ulicach Londynu, Liverpoolu, Bristolu i Birmingham rabują sklepy, palą samochody i rzucają kamieniami w policję, "Ruch 15 maja" (w polskich mediach z podziwu godnym uporem określany jako “Oburzeni”) zostaje wyrzucony z madryckiego Puerta del Sol, żeby zrobić miejsce papieżowi, greccy bezrobotni i młodzież jedynej szansy dla siebie i swojego kraju upatrują w wyjściu ze struktur europejskich i anulowaniu wszystkich długów, giełdy pikują ponieważ kilku gentlemanów z Standard & Poor’s odebrało jedną literkę z ratingu kredytowego Stanów Zjednoczonych a socjolodzy, psycholodzy społeczni i publicyści zarabiają na tłumaczeniu rzekomo tajemnych mechanizmów stojących za tymi wydarzeniami. Przyjrzyjmy się zatem kilku popularnym egzegezom brytyjskich zamieszek. Oglądam w TVN 24 Ludwika Dorna, skądinąd dobrego socjologa i co słyszę ? Otóż wg niego za zamieszkami stoi rozwydrzona gawiedź, która jest głupa i nie pojmuje, że dłużej nie da się żyć na kredyt, odrzuca wartości republikańskie i identyfikację z narodem a jedynym spoiwem łączącym te tłumy jest chęć zabawy i zadymy. Tutaj następuje odwołanie do guru polskich konserwatystów socjologa Michela Maffesoli i jego koncepcji nowych plemion, przez pana Ludwika nazywanej neotrybalizmem. Można powiedzieć, że Ludwik Dorn to jednak polityk a nie naukowiec, więc szukajmy dalej. Zygmunt Bauman, chyba najwybitniejszy polski socjolog w Social Europe Journal (tłumaczenie w Krytyce Politycznej) pisze, że za zamieszkami stoi bunt “wybrakowanych i zdyskwalifikowanych konsumentów”. Nie marginalizacja społeczna, ale właśnie potrzeba posiadania nowego telewizora wygania tłumy na ulice. Są też całkiem zabawne “egzemplifikacje” tego co i dlaczego stało się w Anglii. Warto przytoczyć tutaj tezę Davida Camerona powtarzaną przez kilku polskich konserwatywnych publicystów, że wszystkiemu winne są social media i Blackberry, bo za ich pomocą chuligani nawoływali do przemocy i rabunków. Zatem neotrybalizm, rozbuchany konsumeryzm i social media - taką genezę brytyjskich rozruchów fundują nam media i politycy.
Znalezione na Flickr. Londyn. 150 grabieży w ciągu 2 godzin.
Jak powszechnie wiadomo trzepot skrzydeł motyla w jednej części kuli ziemskiej może wywołać huragan w innej części Ziemi. To taka prosta zasada mówiąca, że każdej akcji towarzyszy reakcja albo inaczej mówiąc za każdym skutkiem stoi jakaś przyczyna. Skoro motyl może wywołać huragan, to teraz pytanie za milion dolarów: co mogą wywołać drastyczne cięcia funduszy na rządowe programy profilaktyki przestępczości skierowane do młodzieży ? Sam zgarnę ten milion. Na przykład do wzrostu czynów karalnych o 4% rocznie, w tym rozbojów z użyciem noża (knife crimes) o 9,6%. Do czego więcej ? Nie trzeba być geniuszem aby odpowiedzieć sobie na to pytanie po zamieszkach w Londynie. Profesor John Pitts w wypowiedzi dla The Guardian z 29 lipca nie wiedział, że do jego słów o zgubnych skutkach cięć młodzieżowych programów życie tydzień później dopisze puentę. Zatem może jednak istnieje jakaś korelacja między drastycznymi cięciami budżetowymi a wzrostem politycznej przemocy, liczbą zamieszek i demonstracji ? “As expenditure cuts start to bite, the number of anti-government demonstrations, riots, general strikes, attempts to overthrow the established order, and political assassinations increases dramatically” - tak stwierdzają naukowcy z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie po przeanalizowaniu danych ze stu ostatnich lat. Banał, prawda ? Więc na dobry początek zanim sięgniemy po neotrybalizm, rozbuchany konsumeryzm i Facebooka wybierzmy może najprostsze wytłumaczenie źródeł rozruchów, takie jak ograniczanie środków na infrastrukturę społeczną i tykającą bombę zegarową jaką jest bezrobocie wśród młodych.
Dlaczego piszę o tym na blogu poświęconym zrównoważonemu rozwojowi i csr ? Społeczna odpowiedzialność, tak jak ją rozumiem powinna obowiązywać nie tylko w biznesie, ale powinna również być podstawową zasadą w polityce, publicystyce i nauce. Pisała o tym w doskonałym tekście o społecznej odpowiedzialności badaczy ekonomistów dr Halina Zboroń w czerwcu tego roku, gdzie wykazała jak ekonomiści (głównie ze szkoły chicagowskiej) budując teorię efektywnych rynków, nie opartą w żaden sposób na badaniach empirycznych podpowiadali amerykańskim politykom rozwiązania zakończone wiadomym skutkiem.
Jako jedną z największych korzyści zarządzania odpowiedzialnego społecznie wymienia się unikanie ryzyk związanych z niewłaściwą analizą potrzeb otoczenia organizacji. Warto o tym pamiętać.